wtorek, 27 maja 2014

Dzień 85 + przełomowy weekend + siódme konsultacje

To, co najgorzej wpływa na moją dietę, to imprezy okolicznościowe i wyjazdy. Jednak odkąd nawiązała się nić porozumienia pomiędzy moim ciałem a moją duszą takie sytuacje nie spędzają mi snu z powiek. Już jakiś czas temu pisałam, że zdarzają mi się odstępstwa od diety, szczególnie było to zauważalne w ostatnim miesiącu (zresztą wyniki mówią same za siebie). Ja się jednak nie przejmuję, nie wyznaczam sobie celów niemożliwych do zrealizowania, typu zrzucenie od 3-5 kg w dwa tygodnie ( a taki spadek zakłada się przy stosowaniu tłuszczówki). Coraz bardziej podobam się sobie, bardziej odważnie dobieram stroje, nie przejmuję się spojrzeniami innych (prawie). Szczerze Wam powiem, że obgadywanie mnie przez innych zaczęło budować moją pewność siebie, a nie rujnować, jak to się działo do tej pory.
W weekend bawiłam się na weselu i poprawinach u kuzynki. Razem ze świadkową tworzą duet (jedna rozmiar ze 44, druga 48), który ostro obrabia dupę mi i mojej najbliższej rodzinie. A wiecie, co ja na to? Ja mam na to kompletnie wyj*****. Co więcej, ich zawistne spojrzenia tylko dodały mi skrzydeł. Warto się odchudzać, żeby zaznać takiej dzikiej satysfakcji. 
Największym i najdziwniejszym komplementem ever uraczył mnie podczas owego wesela mój mąż: Zachowujesz się tak, jakby Ci ktoś łopatą w łeb przyłożył! Tłumacząc się przy tym, że to oczywiście w pozytywnym tych słów znaczeniu. Chodziło mu o to, że jestem weselsza, bardziej ochoczo podchodzę do zabawy, chce mi się tańczyć i wariować na parkiecie. 
Wczoraj był piękny dzień. Razem z mężem wzięliśmy wolne i razem z siostrą i jej P. wybraliśmy się do parku w Wilanowie. Pogoda była cudna, atmosfera jeszcze lepsza. Wieczorem, razem z rodzicami świętowaliśmy Dzień Matki. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak wspaniale spędziłam dzień... Rodzina jest moją siłą!
Nie wiem jeszcze, jak odbierać to, że ludzie się na mnie gapią. Są dwie opcje: albo wyglądam dobrze albo odsłaniam za dużo, ważąc jednak jeszcze nie mało. Heh to też jest mi obojętne :)
Wczoraj byłam na kolejnych konsultacjach, opłaciłam wcześniej abonament 1-miesięczny, który prawdopodobnie będzie moim ostatnim. Jest mi smutno, bo bardzo lubię tam chodzić, ale z drugiej strony bardzo chcę zakosztować innych aktywności, wciąż po głowie chodzi mi basen i kickboxing. Niektórzy myślą o mnie jak o nienormalnej, jak słyszą, że to musi być coś wspaniałego- zmęczyć się tak, żeby się porzygać  Kurde, to musi być coś, a z tego co słyszałam, na kickboxingu o to nie trudno! :))) Może ktoś chce mi coś polecić w Warszawie?

Krótkie podsumowanie:

1 konsultacje- dzień 1
waga: 83,8 kg
obwód (pępek): 98 cm
biodra: 120 cm
udo: 69 cm

7 konsultacje- dzień 84
waga: 71 kg
obwód (pępek): 89 cm
biodra: 110 cm
udo: 64 cm

Podsumowanie 12 tygodni diety:

Zgubione kilogramy: -12,8 kg
Zgubione centymetry: - 24 cm

Dlaczego ten weekend był przełomowy? Bo ożyłam, wierzę w siebie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej, rodzina jest dla mnie najważniejsza i nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić- boi bliscy są moją siłą. Kocham ich bardzo i chcę im to pokazać. Zaczynam lubić siebie, a to jest dla mnie nowe...

Weselnie...


A jak Wam minął weekend?

Buziaki,
pumkaska

piątek, 23 maja 2014

Dzień 81 + Upalne dni

Na prawdę trudno mi sobie przypomnieć lato, z którego się cieszyłam. Prawdopodobnie dlatego, że takiego nie było. Gdy tylko przychodziły ciepłe dni i nie dawałam już rady wytrzymać na zewnątrz w choćby najcieńszym trenczu to był znak, że czas odsłonić zwałki. Jedyna myśl, która mi wtedy towarzyszyła wiązała się z nadziejami szybkiego nadejścia jesieni. Jak zapewne zauważyliście, okres lata i pięknej pogody wydłuża się z roku na rok, przez co grubsze osoby ubolewają, ubolewałam i ja. Całe lato potrafiłam przechodzić w rajstopach tylko po to, żeby mi uda nie obcierały. Ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę, 35 st. na zewnątrz a ja popylam w rajstopach - oszalała! A jak rajstopy to i kiecka- spódnica, sukienka- nie miało to dla mnie większego znaczenia. Jedyny wyznacznik odpowiedniego stroju była długość - do kolana lub dalej, nic innego nie brałam pod uwagę. Luźne płócienne spodnie nie były dla mnie- nie mogłam patrzeć na opięte w nich uda. Taaaa... spódnica, rajstopy i kryte baletki, no bo przecież japonek do rajstop nie założę! 
Moją ulubioną była dżinsowa spódnica za kolano, w której wyglądałam na prawdę strasznie (jasne, że byli uprzejmi ludzie, którzy tak mówili, ale ja wiedziałam lepiej). Jak się nie ma co się lubi, to tak się nosi ciuchy, w których wygląda się źle, tylko dlatego, bo się w nie mieścimy. 
Mam też małą obsesję na punkcie swoich ramion i tzw. firanek. Teraz, ćwicząc, bardzo się na nich skupiam, skrupulatnie wykonuję wszystkie serie i walczę o nie-falujące w tańcu zwisy. Jeszcze długa droga przede mną, ale wierzę mocno, że można się ich pozbyć, a przecież wiara czyni cuda!!
Wciąż mam problem z odsłonięciem nóg, ale powoli się to zmienia- długość delikatnie nad kolano już mnie nie razi, nie to co kiedyś, jak noga stanowczo rozszerzała się ku górze, zaczynając już od połowy kolana. Prawdopodobnie było to w okolicach grudnia 2012, kiedy jak grom z jasnego nieba uderzyła we mnie waga z tymi piekielnymi liczbami (potem dobiły mnie zdjęcia ze świąt). 
Oj tak, środkowa część mojego ciała to mój największy ból, odchudzenie się w tych okolicach porównuję do odnalezienia Świętego Graala, almost impossible! Ale nikt przecież nie powiedział, że nie jest to możliwe (poza paroma złośliwymi osobami) wiec why not?! 
Mówiłam Wam już, jak uwielbiam lody? I nie wiem, co musiałoby się zdarzyć, żeby im odmówić. Niestety, jest to chyba mój największy nałóg i ciężko mi sobie ich odmówić. Zazwyczaj wybieram te śmietankowe wersje, ale ostatnio palcem wskazuję na te bardziej wodniste, usprawiedliwiając się przy tym jak się tylko da. Pogoda ewidentnie sprzyja wszelkim pokusom schładzania organizmu i ja się temu poddaję bez dłuższego zastanowienia. W końcu nie można rezygnować ze wszystkich przyjemności, dieta dietą, ale samopoczucie jest jednak najważniejsze. Ja się cieszę z tego co już osiągnęłam, nie do końca mam na myśli wagę, ale stan mojej psychiki i samozadowolenia, nastawienia do życia i podejścia do jedzenia.
Jestem z siebie zadowolona, ale nie poddaję się i chcę dalej walczyć! Powoli zaczynam też lubić się z latem...


A Wy lubicie lato czy z chęcią pozbylibyście się tego okresu z kalendarza?

Buźki,
pumkaska



poniedziałek, 19 maja 2014

Pierś z kurczaka na obiad wg Gaca System

Dzisiaj na tapetę bierzemy pierś z kurczaka. Przez ostatnie prawie trzy miesiące, to właśnie pierś z kurczaka gościła na moim talerzu najczęściej. Niestety, jeszcze nie mogę sobie pozwolić na tak doborowe towarzystwo w postaci kaszy, ale to już kwestia prawdopodobnie kilku tygodni, za to sama pierś wychodzi całkiem smaczna. Przepis  pochodzi z Gaca Magazyn (kwiecień 2014). A więc bez zbędnych ceregieli przechodzę do konkretów:

PIERŚ Z KURCZAKA Z BROKUŁEM, MARCHEWKĄ, GROSZKIEM I KASZĄ GRYCZANĄ

Składniki
120 g piersi z kurczaka
50 g brokuła
50 g marchewki z groszkiem
50 g kaszy gryczanej (waga suchego produktu)
1 łyżka oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
papryka słodka
pieprz biały
kurkuma
2 plasterki cytryny

Przygotowanie
Na desce rozkładamy folię aluminiową. Na środku układamy pokrojony w plasterki czosnek i plastry cytryny. Pierś dokładnie nacieramy pieprzem, kurkumą i papryką, po czym układamy ją na czosnku i cytrynie. Zawijamy folią. Odkładamy do lodówki na noc. Następnego dnia wkładamy zawiniętą pierś do piekarnika i pieczemy w temp. 180 st.C przez około 20 minut. Brokuły, marchewkę i groszek gotujemy do miękkości. Kaszę przebieramy, wrzucamy na wrzątek i gotujemy przez 20 minut. Po wyłożeniu wszystkiego na talerze, kurczaka polewamy oliwą.

SMACZNEGO!!

czwartek, 15 maja 2014

Dzień 73 + FOTOpodsumowanie 10 tygodni i wyzwania #1

Hejka! 

Dzisiaj wydarzyło się kilka miłych rzeczy, a mianowicie: zarejestrowałam na blogu ponad 250 wejść - dla mnie to sukces; ponadto kilka osób w pracy zauważyło, że się zmieniłam, że wyładniałam, że "znikam w oczach" oraz obrabiając zdjęcia w końcu dotarło do mnie, że rzeczywiście troszku mnie ubyło. W lustrze z trudem to dostrzegałam i dopiero zestawienie zdjęć do kupy mi to uświadomiło. W poniedziałek minęło 10 tygodni gacowania (zdjęcie tabelki z wynikami na potwierdzenie tego, że nie ściemniam), a dzisiaj zakończyłam wyzwanie przysiadowe (juuupi, ale się nakucałam = 3295 razy !!!).



Doooobra, starczy gadania, przejdżmy do konkretów:



Dodam, że mój cellulit z brzucha zniknął całkowicie, na tyłku i udach jeszcze ze mną walczy, ale powoli go wykończę. No i na koniec sprawdźmy, jak to się ma do ciuchów...


Spodnie, mimo, że kiedyś przeze mnie uwielbiane, nie leżą zbyt dobrze, także muszę się zastanowić, co z nimi począć. Od jutra zaczynam nowe wyzwanie- deskę.



Ktoś się przyłącza??? :)

Buziaki i dobranoc,
pumkaska


UPDATE 16.05.2014: Perfekcyjna plank pozycja poniżej :)
źródło

poniedziałek, 12 maja 2014

Dzień 70 + szóste konsultacje + dwudziesty ósmy trening

Hejka!! Dzisiejszy dzień powoli się kończy, a ja odetchnęłam z ulgą, że zanotowałam kolejny spadek wagi. Jak już Wam wspominałam, weekend majowy nie sprzyjał mojej diecie, tym bardziej jestem zadowolona chociażby z tak niewielkiego sukcesu.

1 konsultacje - dzień 1
waga: 83,8 kg 
obwód (pępek): 98 cm 
biodra: 120 cm 
udo: 69 cm

2 konsultacje- dzień 14 
waga: 78,4 kg  -  5,4 kg                  
obwód (pępek): 96 cm  - 2 cm
biodra: 116 cm  - 4 cm
 udo: 67 cm  - 2 cm


3 konsultacje - dzień 28 
waga: 76,2 kg   - 2,2 kg
obwód (pępek): 94 cm  - 2 cm
biodra: 115 cm  - 1 cm 
udo: 67 cm  - 0 cm


4 konsultacje - dzień 42 
waga: 75,2 kg  - 1 kg                                
obwód (pępek): 94 cm  
- 0 cm                          
biodra: 114 cm  - 1 cm                              
udo: 66 cm  
- 1 cm                                               

5 konsultacje - dzień 56 
waga: 72,8 kg  - 2,4 kg                        
obwód (pępek):  92 cm 
 - 2 cm                  
biodra: 112 cm  - 2 cm                        
udo: 64 cm  
- 2 cm

6 konsultacje - dzień 70 
waga: 71,8 kg  - 1 kg                        
obwód (pępek):  91 cm 
 - 1 cm                  
biodra: 112 cm  - 0 cm                        
udo: 64 cm  
- 0 cm


Podsumowanie 10 tygodni diety:

Zgubione kilogramy: -  12 kg 
Zgubione centymetry: -  20 cm

Jak widzicie, wynik nie jest zbyt spektakularny, ale cieszę, że w ogóle coś spadło. Dziękuję pięknie tym, którzy mnie wspierają i nie gadają, że jestem "sucha" albo, że "już mi starczy". O takich zachowaniach byłam uprzedzana więc spokojnie, nic nie wskóracie. 

Dostałam dzisiaj 'nową' starą dietę, czyli tłuszczówka kurczakowo-warzywna przez 4 dni, potem przez 3 dni calkiem normalnie: nabiał, wasa, warzywa, kurczak, drugi tydzień wygląda jak pierwszy. Damy radę!

Trening został wzbogacony o następne 3 ćwiczenia na ręce i nogi (na przyrządach) oraz 4 dodatkowe serie na brzuch. Cały trening, razem z bieżnią i rowerkiem, trwa już ok. 2 h. Jest ciężko!

Jeszcze w tym tygodniu pojawią się zdjęcia podsumowujące wyzwanie przysiadowe.

Buziaki,
pumkaska

piątek, 9 maja 2014

Dzień 67 + dwudziesty siódmy trening + PLUSY & MINUSY

Pewnie nie wspominałam, że długie weekendy poza Warszawą mi nie służą- chodzi mi oczywiście o dietę. Nie wiem dlaczego, ale jest to dla mnie wybitnie trudne nie sięgnąć po coś "zakazanego": pieczywo, owoce, słodycze... Cały czas, sięgając z założenia po odrobinę, na tym nigdy nie kończę. Nie ukrywam, że zdarzają mi się wpadziochy, a największą zaliczyłam w weekend majowy. O rany, co to były za uczty, głównie cukierkowe. Aaaa powiedziałam to! 

Założyłam sobie, że do Gacy będę chodziła trzy miesiące, czyli do końca maja. Wyłącznie ze swojej winy, nie osiągnęłam oczekiwanego wyniku, ale wiecie co? Dobrze mi z tym. Chcę chudnąć przede wszystkim w swoim tempie, nawet z potknięciami, ale częściowo po mojemu. Na bank, po zakończeniu diety ściśle się jej trzymając przez cały czas, rzuciłabym się na żarło. No jestem o tym przekonana!!! Zostały niecałe trzy tygodnie, a ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chcę tam zostać jeszcze trochę. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież mam już 5 różnych dwutygodniowych diet i wiem, jakie ćwiczenia wykonywać, więc spokojnie mogłabym przerzucić się na zwykłą siłownię (za ok. 150 zł, prawie 300 zostaje w kieszeni), trzymać się diety i działać. Ale uwierzcie mi, że te co dwutygodniowe mierzenie i konsultacje dają takiego kopa w tyłek, że za każdym następnym razem chce się człowiek pochwalić nawet najmniejszym wynikiem. Nie ważne czy to kilo czy pięć, ważny jest jakikolwiek progres, przynajmniej dla mnie. Poza tym płaci się również za komfort ćwiczenia tam. Chodziłam już na różne siłownie, fitnesy, zumby i baseny. Przeważnie ja byłam tą największą, co wcale nie poprawiało mi humoru. Do Centrum przychodzą osoby ważące powyżej 100, 150, a nawet 200 kg. Wszyscy mają ten sam cel, wszystkich łączy jedno- wytopić tłuszcz- i to jest super, tam po prostu chce się chodzić, patrzeć jak ludzie się zmieniają, jacy są szczęśliwi, że w końcu ktoś ich nakierował na dobre tory, micha sama się cieszy!!
Dlatego też prawdopodobnym jest, że zostanę tam do końca czerwca. Bardzo chciałabym zejść to 62-65 kg i mam nadzieję, że do tego czasu mi się uda.

GACA PLUSY:
- atmosfera w Centrum, życzliwi ludzie, ludzie mający wspólny cel
- wbrew pozorom: pomiary i konsultacje (monitoring postępów)
- dobra lokalizacja (jestem szczęściarą, bo mam do Centrum 2 przystanki autobusem)
- ćwiczenia wchodzą w nawyk, w wolne dni ciało podświadomie upomina się o ruch
- efektowny początek, który mocno motywuje do działania

GACA MINUSY:
- cena (o niej tutaj)
- mało sprzętu do ćwiczeń flexi: ciężarków, maszyn, bywa, że trzeba czekać w kolejce
- namawianie ludzi na suplementację (ja stosowałam tylko przez pierwszy miesiąc i dobrze mi z tym)

Jak mi się coś przypomni to dopiszę.

Na koniec migawki z treningu...


.
.. i megaMOTYWATOR!!! Można?? Można!!!
źródło

Buziaki,
pumkaska


środa, 7 maja 2014

Owsiankowe śniadanie wg Gaca System

Uwielbiam owsiankę! Nie wiem, jak to się stało, że jej smak poznałam dopiero wtedy, gdy przeszłam na dietę Gaca System. Przepis na owsiankę, którą jadam od ponad dwóch miesięcy znalazłam w Gaca Magazyn (kwiecień 2014).

PŁATKI OWSIANE Z JOGURTEM, ŚLIWKAMI I MORELAMI

Składniki: 
2 łyżki płatków owsianych
1 łyżka siemienia lnianego
150 g jogurtu naturalnego
2 suszone śliwki
2 suszone morele

Przygotowanie: 
Płatki owsiane i siemię lniane można wcześniej namoczyć w wodzie (ja już mogę w mleku). Całość wymieszać z jogurtem, dodać śliwki i morele.

 

Tak, jak widzicie, przepis nie jest mocno skomplikowany. Jest to bardzo odżywcze śniadanie, które bez problemu powinno starczyć nam na przynajmniej 3h. Zdecydowanie jest to mój śniadaniowy faworyt!!


Jak Wam się podoba taka śniadaniowa propozycja?

Buziaki,
pumkaska

poniedziałek, 5 maja 2014

Jak szybko schudnąć?

Wiele osób zadaje sobie to proste pytanie. Niestety nie ma na nie prostej odpowiedzi. Może głodówka? O nie, to jest najgorsze, co możemy sobie zrobić. Na głodzie spowolni nasz metabolizm oraz proces trawienia, zapewne wystąpią bóle głowy i podrażnienie żołądka. Szkoda czasu!
W Gaca System wiadomym jest, że najszybciej chudnie się na tzw. tłuszczówce. Podczas swojego procesu odchudzania stosowałam dwie różne tłuszczówki: pierwsza - 4 razy dziennie pierś z kurczaka, z czego 3 razy z warzywami. Oprócz tej, są jeszcze wersje z osławionym karczkiem i wersja wegetariańska. Ostatnio dowiedziałam się, że ulubioną tłuszczówką pacjentów Gaca Systemu jest wersja czwarta: z łososiem. Wygląda ona następująco:
[przepisy pochodzą z Gaca Magazynu, kwiecień 2014]

I posiłek: Jajecznica z małym pomidorem
Składniki: jajka, masło bez soli (np. Mlekovita), mały pomidor
Przygotowanie: Rozgrzewamy masło na patelni i rozbijamy jajka. Ważne, żeby jajecznicy nie smażyć, tylko delikatnie ściąć. Pomidora kroimy i dodajemy do jajecznicy.

II posiłek: Pieczony łosoś z warzywami
Składniki: pieczony łosoś, dowolne warzywa, oliwa z oliwek.
Przygotowanie: Łososia pieczemy w rękawie lub naczyniu żaroodpornym. Warzywa mogą być surowe  (np. pomidor lub papryka) bądź ugotowane na parze. Do warzyw dodajemy łyżkę oliwy z oliwek.

III posiłek: Pieczony łosoś ze szpinakiem
Składniki: pieczony łosoś, gałka muszkatołowa, czosnek dla smaku i zapachu, szpinak, oliwa z oliwek.
Przygotowanie: Łososia pieczemy w rękawie lub naczyniu żaroodpornym. Jeżeli mamy surowy szpinak polewamy go oliwą z oliwek. Mrożony szpinak dusimy w garnku, dodając gałkę muszkatołową i ząbek czosnku. Spożywamy bez czosnku.

IV posiłek: Ser półtłusty z jogurtem i szczypiorkiem
Składniki: ser biały półtłusty, jogurt naturalny, szczypiorek
Przygotowanie: ser wymieszać z jogurtem i posypać szczypiorkiem.
nie lubię szczypiorku :)

UWAGA!!!
Dieta tłuszczowa nie powinna być realizowana jako pojedyncza dieta, gdyż stanowi jedynie element pełnego programu żywieniowego.


Jak Wam się podoba takie menu? Dałybyście radę czy kompletnie byłoby nie dla Was?

Buźki,
pumkaska