poniedziałek, 30 czerwca 2014

Gaca System PODSUMOWANIE

Cztery miesiące, 112 dni, prawie jak chwila... tak szybko minął czas chodzenia do Gaca Wawa. Na treningi chodziłam popołudniami, w poniedziałki, środy i piątki, także resztę spraw załatwiałam we wtorki i czwartki, przez co czas płynął mi niesłychanie szybko. Najgorsze były pierwsze dwa tygodnie, kiedy wdrażałam dietę, walczyłam z odstawieniem cukru, a przede wszystkim soli, bo to było dla mnie najtrudniejsze. Przyzwyczaiłam się, a potem już popłynęło.
Te cztery miesiące mogłabym podzielić na dwa okresy. Pierwsze trzy miesiące to trzymanie się diety, czasem z małymi potknięciami, czasem z większymi. Ostatni- czwarty miesiąc- mogę nazwać "po swojemu skomponowanym" wychodzeniem z diety, bo to właśnie wtedy praktycznie przestałam trzymać jadłospisu, jadłam dosłownie wszystko, ciągle starając się kontrolować wielkości porcji. Ale bez przesady... zdarzało mi się najeść do syta, czego strasznie żałuję i mam nadzieję nie popełnić więcej tego błędu. 
Podsumuję kilka zmian...

WAGA
Zdecydowanie ludzie zauważają, że schudłam, głównie dlatego, że najbardziej widać to na mojej twarzy. Z wagi 83,8 kg zeszłam do 70,4 kg (ostatnie pomiary). Obecnie ważę ok. 71 kg.

CENTYMETRY
obwód (pępek): było 98 cm, jest 89 cm   - 9 cm
biodra: było 120 cm, jest 107 cm   -13 cm
udo: było 69 cm, są 63 cm   - 6 cm

ROZMIAR
Gaca odchudził mnie 2 rozmiary, z 44 na 40 (dół) i na górze z L na M. W większości sklepów nie mam już problemu z brakiem rozmiarów, jednak dalej w większości obcisłych spodni nie czuję się dobrze (czarne się nie liczą, w nich każdy wygląda dobrze :)). 

SAMOPOCZUCIE
Zdecydowanie jest lepiej, dużo lepiej. Teraz ja wyciągam męża na basen, a nie on mnie, a to jest dla mnie bardzo duża zmiana. 

PEWNOŚĆ SIEBIE
Wzrosła! Kiedyś za żadne skarby nie zdecydowałabym się założyć żółtej jaskrawej kiecki, która zwraca uwagę wszystkich mijających mnie ludzi, a dzisiaj to zrobiłam i czułam się ekstra!

OTOCZENIE
Od początku większość osób trzymała za mnie kciuki. Nieliczni komentowali, że zmarniałam, że chyba już mi wystarczy, że ZA SZYBKO schudłam (HELOŁ, czy ja na prawdę wyglądam na wychudzoną? chyba nie) jednak jak zobaczyli mnie zadowoloną- przestali. Warto nie przejmować się za bardzo opinią otoczenia tylko dążyć do samozadowolenia. Jak to kiedyś powiedział Gaca: "Jak będą Ci mówić, że za bardzo schudłaś, to znak, że Ci zazdroszczą"! Nie każdy ma tyle silnej woli, żeby uporać się ze swoimi nadprogramowymi kilogramami :)



Dziękuję!!! 
za wsparcie mojemu Mężowi, mojej przyjaciółce Pauce, bez której pewnie sama bym się tam nie zapisała, mojej Rodzinie, no i oczywiście Wam, którzy tu zaglądacie i komentujecie- jesteście nieocenieni!!

Ciągle coś przeszkadza mi w planach zrobienia zdjęć w kosiumie. Myślę, że nie aż tak bardzo zmieniłam się w porównaniu z efektami po 10 tygodniach diety, do których odsyłam Was TU. Jak będę miała chwilę (i odpowiednie światło :P ) to na pewno je ogarnę!! :)

Buziaki,
pumkaska

środa, 18 czerwca 2014

Dzień 107 + ostatni trening w Gaca Wawa + mini haul

Hejka, chwilę mnie tu nie było, ale nie martwcie się, nie porzuciłam bloga. Cały czas jestem aktywna, robię wyzwania, mam do tego sporo rzeczy na głowie i jak w końcu zasiadam do komputera to tylko, żeby obejrzeć odcinek ulubionego serialu i iść spać.
Nadszedł dzień ostatniego treningu w Gaca Wawa. Jest mi z tego powodu strasznie przykro, gdyż jak wiecie, bardzo lubiłam tam chodzić. Z drugiej strony cieszę się, bo w końcu będę miała trochę więcej czasu na inne aktywności. Basen, taniec brzucha, a może kickboxing? Nie wiem, jeszcze się rozglądam. Obym z tym rozglądaniem zdążyła do końca czerwca :)
Dietę jest mi już ciężko trzymać, ze względu na to, że mi się po prostu nie chce, nie ma co ukrywać. Bycie na diecie jest dość męczące. Na razie moja waga waha się w granicach 70,5-71,5 kg w zależności od pory dnia. Nie pozwolę na to, żeby górne widełki gdzieś się rozbiegły także staram się pilnować tego, co jem, wypijać jak najwięcej wody/płynów. Sól i cukier wróciły do jadłospisu, ale są to ilości symboliczne. 
Udało mi się zejść do wagi sprzed 5 lat, w ciągu których systematycznie się tuczyłam...
Jak wyglądałam pomiędzy? Zdjęcia tutaj
(WIEM, muszę zrobić coś z włosami, teraz to widzę!)

To nie koniec mojej przygody, bo mam apetyt na więcej- CHCĘ MIEĆ ZGRABNY TYŁEK- czy żądam zbyt wiele?! Żeby dobrze wyglądał w rurkach, które uwielbiam!!
Wbrew pozorom lubię ubierać się elegancko, niestety tak uwielbione przeze mnie spódnice ołówkowe zupełnie do mnie nie pasują, nie są dla mnie korzystne. Jak mawia moja mama: spódnice rozkloszowane są dla Ciebie najlepsze! Wczoraj udałyśmy się na szalone zakupy do Galerii Mokotów i mimo swojego stanowczego zdania, mamie spodobała się wyszperana przeze mnie taka oto spódnica...
spódnica ESPRIT, rozm. 40 cena: 299 zł 75 zł (bluzka ZARA rozm. M, cena 149 zł)
Może na zdjęciu tak nie widać, ale kolor tej spódnicy jest jasnożółty, wpadający delikatnie w limonkę. Ok, jest trochę neonowa, ale co tam!!! Coś jest w tym żółtym kolorze takiego, że to nie jedyny żółty ciuch jaki ostatnio nabyłam ;)
marynarka ZARA rozm. L cena 199 zł
Do zakupu tej marynarki przymierzałam się kilka razy, aż w końcu uległam. Jest dla mnie mocno symboliczna, gdyż pierwszy raz kupiłam w Zarze coś, co nie było w największym dostępnym rozmiarze... 

Z czasem pokażę Wam więcej moich stylówek, może nawet upędzę post z jakimś outfitem, hmm :)

A jaki jest Wasz ulubiony kolor na lato?

Buziaki, 
pumkaska



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Dzień 98 + ósme konsultacje

Na zewnątrz upały, a ja się cieszę- chyba kompletnie oszalałam. Większość osób, które mnie znają, wiedzą, że nie znoszę wysokich temperatur. A jednak! Jestem ostatnio chodzącym zadowoleniem, drobne rzeczy strasznie cieszą mnie, np. że mogę bez skrępowania chodzić z krótkich spodenkach albo że uda nie sklejają mi się przy 30 stopniach gorąca. Małe rzeczy, a cieszą...
Dzisiaj byłam na ostatnich konsultacjach w Gaca Centrum. Szczerze mówiąc, zawiodłam się trochę na sobie- nie zeszłam poniżej 70tki, ale też na ekspertce, u której dzisiaj byłam. Już Wam pisałam, że cieszę się bardzo z tego, co do tej pory osiągnęłam, że waga- może i powoli- ale jednak spada, że moje samopoczucie jest o niebo lepsze, że chce mi się ruszyć tyłek z kanapy i iść pobiegać, pójść na basen, na imprezę potańczyć. Ona jednak stwierdziła, że nie ma co wydłużać diety, że trzeba się wziąć w garść i się przyłożyć. W ogóle nie powiedziała nic w stylu: super, o to nam chodziło, przede wszystkim psychika- o nie! Jej chodzi o wyniki, o wagę, nie interesuje jej moje samopoczucie. Moja przyjaciółka była w tym samym czasie w pokoju obok u Pana Eksperta, który- mimo iż schudła niewiele, pochwalił ją, zmotywował, od razu go polubiła. Ludzie lubią być chwaleni, przeważnie działa to dla nich motywująco. Na mnie moje spotkanie tak nie wpłynęło. 

Przejdźmy do efektów:

1 konsultacje:
waga: 83,8 kg
obwód (pępek): 98 cm
biodra: 120 cm
udo: 69 cm
.
.
.
.
8 konsultacje:
waga: 70,4 kg
obwód (pępek):89 cm
biodra: 107 cm
udo: 63 cm

Podsumowanie 14 tygodni diety:
Zgubione kilogramy: 13,4 kg
Zgubione centymetry: - 28 cm

No jeszcze niestety nie zobaczyłam 6 z przodu... W następny piątek, ostatniego dnia karnetu, zważę się na tamtejszej wadze i podsumuję 4 miesiące gacowania (wrzucę też fotki w kostiumie, na których zdecydowanie najlepiej widać, jak się zmieniłam :) ). 

Buźki,
pumkaska

piątek, 6 czerwca 2014

Dzień 95 + 30 DAY RUNNING CHALLENGE

Nie po to kupiłam sobie w tamtym roku buty i bluzkę do biegania, żeby kurzyły się w szafie. Jakoś ciężko było mi się zmotywować, ale tak polubiłam wyzwania, że będę jednocześnie robić dwa. Jak wiecie, jestem w trakcie wyzwania deskowego, do którego dołączyłam wczoraj wyzwanie biegowe. Jeżeli ktoś z Was chciałby się przyłączyć byłoby super. Wyzwanie nie wydaje się być jakieś ekstremalnie trudne więc mam nadzieję, że nie zniechęcę się po trzech dniach.


Wyzwanie zaczęłam wczoraj. Zastanawiam się, czy jest to w ogóle możliwe, żebym polubiła tę aktywność. Hahaha, Pumkaska i bieganie! Ktoś chętny, żeby się przyłączyć?

Sto lat dla mnie na imieniny! :* ;P

Buziaki,
pumkaska

czwartek, 5 czerwca 2014

Dzień 94 + Love is in the air

Kocham i jestem kochana... szczęściara ze mnie!! Czego chcieć więcej?


Kochani, wszystkim Wam życzę, żebyście byli szczęśliwi, kochali i byli kochani, jeżeli jeszcze tak nie jest. Każdy na to zasługuje i trzeba w to mocno wierzyć, nie szukać szczęścia na siłę, ale rozglądać się i nie zamykać na nowo poznanych ludzi. Kto wie, może właśnie 'z tej mąki upieczecie chleb' ;)))

Ściskam Was czule,
pumkaska