sobota, 30 sierpnia 2014

Ice Bucket Challenge

Dziewczyny,
na pewno każda z Was słyszała/widziała na fejsie jak ludzie polewają się kubłem pełnym zimnej wody, ale pewnie nie każda wie, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Chodzi o edukację społeczeństwa na temat choroby ALS stwardnienia zanikowego bocznego. Niestety, na chorobę nie ma leku, ale pieniążki potrzebne są na rehabilitację. Zachęcam również Was, które to czytacie, do przyłączenia się do tej akcji. Pomagamy chorym na stwardnienie zanikowe boczne. 
Stowarzyszenie Dignitas Dolentium, ul. Gorczańska 26, 34-400 Nowy Targ, jej nr konta 61 1240 4432 1111 0000 4721 0358.
Mam nadzieję, że się przyłączycie.

Buziaki, 
pumkaska

czwartek, 21 sierpnia 2014

Żyję, ale czy mam się dobrze?

Widzę, że nie odzywałam się już ponad miesiąc. Próbuję sobie przypomnieć, co takiego działo się w tym czasie, co tak skutecznie powstrzymało mnie przed wrzuceniem posta. W lipcu wyjeżdżałam w każdy weekend za miasto, bliżej do Rodziców i trochę dalej... na Mazury. Na początku sierpnia wyjechałam na wakacje do Chorwacji (Draśnice, Riwiera Makarska).
Draśnice, Croatia
Piękna pogoda, cudne widoki, woda czysta, a kamienie na plaży rozgrzane do czerwoności. Temperatura w cieniu sięgała zapewne do ok. 35 stopni, a słońce parzyło w skórę. Choć cała przygoda zaczęła się niefortunnie, bo oprócz tego, że kolega nam się zawieruszył na kilka godzin (zasnął na plaży, delikatnie otumaniony alkoholem), to pierwszą nockę spędziliśmy w samochodzie, gdyż nie znaleźliśmy żadnego noclegu ( nie słuchajcie ludzi, jak powiedzą Wam, że znalezienie noclegu w Chorwacji w środku sezonu będzie bułką z masłem). Na szczęście, z rana trafiła nam się okazja, z której od razu skorzystaliśmy. Apartamenty czynne od tego sezonu, z wyjściem na taras, z którego mieliśmy ze 20 schodków do plaży. Sami przecieraliśmy oczy ze zdziwienia! Najpierw musi być gorzej, żeby mogło być lepiej.

Dzięki temu, że Gaca odchudził mnie o kilka ładnych kilogramów nie miałam problemu z pokazaniem się w kostiumie (chociaż później patrząc na zdjęcia nie wiem skąd brak kompleksów). Może dlatego, że dobrze czułam się w nowym kostiumie, który udało mi się wyhaczyć w Tesco. Opaliłam się jak ta lala, zdecydowanie jest to moja najciemniejsza opalenizna w życiu (mężulek rano przecierał oczy, żeby upewnić się, czy to na pewno ja, hihihi).
Draśnice, Croatia
Po powrocie do Polski z wielkimi nadziejami stanęłam na wadze. Wiedziałam, że jadłam mało, ale też nie ruszałam się specjalnie dużo, więc teoretycznie powinnam ucieszyć się z wagi. Waga pokazała 72,8 kg. Ucieszyłam się, bo przed wyjazdem było to kilo więcej. Następnego dnia ruszyłam do rodziców, a niestety każdy taki wypad przybliża mnie do starej wagi (o zgrozo!). Co się powstrzymam na tygodniu, nadrobię w weekend. Muszę się temu dokładniej przyjrzeć. 
Sama siebie biczuję za swoje lenistwo. Trening z E. Chodakowską zaczęłam, jednak w tamtym okresie dużo się działo, a ja nie byłam aż tak zmotywowana. Bardzo chcę spróbować kolejny raz, w końcu mówi się, że do trzech razy sztuka. Plany mam wielkie, tak samo jak mój tyłek!! 
Popatrzyłam ze wstydem na boczny pasek na mój blogu, a tam same niedokończone wyzwania, WTF?!
Wyzwania deskowego niestety nie jestem w stanie dokończyć, no chyba, że liczyła by się deska "przerywana", ale to chyba tak nie działa. Nad nim wyzwanie biegowe, które na prawdę genialnie mi szło i zamierzam ruszyć dupę i je skończyć. Marzę, żeby polubić bieganie, na prawdę (wyobrażam sobie, jak się teraz niektórzy z Was śmieją i wcale się temu nie dziwię).
Przez cały ten czas, jak nie pisałam, zaglądałam na Wasze blogi. Niektórzy dają mi dużo motywacji, bo im się udaje zapanować na swoim ciałem- Konstancja-> zazdroszczę, za niektórymi bardzo tęsknie, bo się już długo nie odzywali- tak Gruba Blondyno- to do Ciebie- czekam, aż się w końcu odezwiesz!, inni regularnie wrzucają posty, co mnie ogromnie cieszy. Cały czas jestem z Wami i trzymam kciuki!! A Was proszę o kopa w tyłek, bo zdecydowanie mi się należy!!!