niedziela, 30 listopada 2014

28 urodziny

Generalnie nie lubię niespodzianek. Jestem tym typem osoby, która lubi mieć wszystko pod kontrolą, a gdy coś  idzie nie po mojej myśli od razu się stresuję. Przez kompleksy wybieram raczej pewne sytuacje, które nie powinny mnie zaskoczyć.
Dokładnie dwa tygodnie temu skończyłam dwudziesty ósmy rok życia i nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, że to drugi raz, gdy postanowiłam podjąć "ryzyko" i pozwolić (hehehe, śmieję się na samą myśl o tym, jak to brzmi) Mężowi wymyśleć dla mnie prezent niespodziankę. W poprzednie urodziny, zapytana co chciałabym dostać na prezent, postanowiłam podnieść Mężowi poprzeczkę  i poprosiłam go, aby zabrał mnie gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam. Zabrał mnie na strzelnice! (odgadłam niespodziankę kilometr przed dojechaniem na strzelnicę ;P). Było ekstra, przeżycia niezapomniane!
*** Mówiłam Wam już, że jestem świetnym detektywem i na prawdę ciężko coś przede mną ukryć? ;)***

W tym roku pytanie padło ponownie. Wahałam się (bo jak wspomniałam wyżej, nie znoszę niespodzianek!), ale ostatecznie wybrałam niespodziankę. Tym razem do samego końca nie udało mi się odgadnąć. Mój prezent okazał się być odlotowy!

FLYSPOT -tunel aerodynamiczny w Warszawie,(Mory) podobno najbardziej nowoczesny na ŚWIECIE. To tu poczułam się jak piórko, odleciałam!! 



Pierwsza myśl, to jak ja się zmieszczę w kombinezon, czy mają mój rozmiar. Druga, to czy wiatr mnie w ogóle zdoła unieść. Na krótkim kursie przed lataniem stwierdziłam, że nie tylko ja mam takie obawy, ale np. Pan ważący ok. 100 kg. W ankiecie trzeba było zaznaczyć, czy Twoja waga nie przekracza 130 kg. Ufff załapałam się ;)

Wrażenia? Było bosko, nieziemsko, odlotowo! Instruktorzy byli super, uśmiechnięci i bardzo życzliwi. Dobrze wiedzą, że 90% ludzi się stresuje i robią wszystko, żebyś się rozluźnili, bo to jest najważniejsze. Nic nie wyjdzie z latania jak będzie się spiętym. Ja bardzo poważnie podeszłam do tych wymagań i wchodząc do tunelu rozluźniłam się jak ameba. Widzicie na zdjęciu poniżej co pokazuje instruktor, jak powinnam trzymać ręcę? Było mi tak komfortowo, że nawet nie próbowałam go zrozumieć. Po pierwszym lataniu powiedzieli mi, co robię nie tak i przy drugim lataniu mogłam latać z instruktorem jak na TYM filmiku: góra-dół ( od 52 sekundy).


Flyspot, Warszawa
Chętnie zrobiłabym to jeszcze raz. Szkoda, że 2 loty po 1,5 min kosztują ok. 250 zł. Polecam to jednak każdemu, przymaniej raz tak odlecieć!!


Jak będziecie wybierać się do Warszawy na wycieczkę, koniecznie zarezerwujcie sobie wizytę w tym miejscu. 
Polecam!!

piątek, 28 listopada 2014

Laska do Sylwestra

W ramach akcji 'dupy z kanap', którą to właśnie wymyśliłam, potanowiłam wyszukać w sieci jakieś nowe challenges. Wall sit to nic innego jak znane w Polsce ćwiczenie o nazwie krzesełko. 
ŹRÓDŁO

Na pierwszy rzut oka nie wydaje mi się, żeby wyzwanie to miało mi sprawić większą trudność, ale tak samo myślałam o wyzwaniu 'deska', którego jak wiadomo nie ukończyłam. 



Jestem dobrej myśli dlatego też żeby nie było za łatwo dorzucam 30 dniowe wyzwanie na ramiona.



Po kolei, co to są za ćwiczenia...
TRICEP DIPS
ŹRÓDŁO

PUSH UPS
ŹRÓDŁO

MOUNTAIN CLIMBERS
ŹRÓDŁO

Zastanawiam się jeszcze nad ponownym rozpoczęciem Turbospalania z E. Chodakowską. Do Sylwestra został delikatnie ponad miesiąć więc jest jeszcze cień szansy na delikatne wylaszczenie i zrobienie formy. :))))
Na pewno warto zmotywować się i poświęcić w sumie godzinę dla ruchu.

Oczywiście zaczynam od dzisiaj!! :) Tym razem nie czekam do poniedziałku. Buziaki!


PS. Enzi, zaczynasz ze mną? 

czwartek, 27 listopada 2014

Kakaowe ciasteczka wg Gaca System

Całkiem zapomniałam o tym przepisie, który znalazłam w Gaca Magazyn (kwiecień 2014). Jeżeli ktoś jest na tej diecie to zapewne z chęcią pokusi się na ich przygotowanie.

KAKAOWE CIASTECZKA Z MĄKI ORKISZOWEJ

Składniki:
100 g mąki orkiszowej
100 ml jogurtu 
białka z 2 jajek
2 łyżki kakao
50 g orzechów włoskich
50 g suszonych śliwek
50 g płatków owsianych
50 g otrębów żytnich
6 łyżek cukru brzozowego

Przygotowanie: 
Mąkę, jogurt, kakao i cukier wsypać do miski, dokładnie wymieszać. Dodawać kolejno pozostałe składniki. Białka ubić i dodać na samym końcu, delikatnie mieszając. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i z masy formować małe ciasteczka. Piec w temp. 160 st.C przez około 15 minut. 

Smacznego!

wtorek, 25 listopada 2014

Update

Nię będę ściemniać, że byłam tak zajęta, że nie znalazłam nawet chwili na bloga. Nie chciało mi się, aczkolwiek kilka razy próbowałam coś naskrobać. Przed chwilą spojrzałam, że za tydzień minęłyby 2 miesiące od ostatniego wpisu. Obiecuję się porządnie wychłostać za to przewinienie, gdyż nie mam na swoją obronę nic. Obecnie wyglądam mniej więcej tak...

źródło
Króciutki apdejt na co u mnie, jak stoi waga i jak moje samopoczucie. Mysz nie zachęciła mnie do niczego. Dopiero dzisiaj powzięłam pewne kroki, żeby ruszyć z domu ten rosnący tyłek. Aaa, zapisałam siebie i Męża na kurs tańca samba disco. Zaczynamy 8 stycznia. 

***Wspomnę tylko, że podobną próbę podjęłam miesiąc temu, ale tego samego dnia, co miałam zacząć kurs, Pani z recepcji Szkoly Tańca Riviera na warszawskim Ursynowie poinformowała mnie, że nie wpłaciłam zaliczki więc nas skreślili z listy. Szkoda, że nie poinformowała mnie o takiej konieczności jak dzwoniłam do nich 3 tygodnie i tydzień przed rozpoczęciem się zajęć. Szkoda gadać.***

Wracając do apdejtu. Wzrost mam cały czas ten sam, waga niestety wywindowała trochę!? w górę, żeby ostatecznie zatrzymać się na ok. 75 kg. Daje to przyrost wagi od ostatnich pomiarów u Gacy o ok. 4,5 kg. Ale czemu tu się dziwić, skoro, tak jak po innych dietach, zaczęłam jeść 'normalnie', czyli m.in. :

imieniny koleżanki w pracy
sernik mascarpone, cukiernia Czubak, Warszawa
jagodzianki made by Mąż
restauracja boscaiola, polecam, można spotkać Edzię Górniak
najlepsze kanapki w mieście, Saint Honore
śmietanowiec made by Mama

sushi made by Mąż
Młyńskie Koło, Poznań, obiad w podróży służbowej, a co będę sobie żałowała, jak za darmo
- tak na prawdę połowę zawiozłam Mężowi
lody, Manufaktura, Łódź, banan na buzi mówi sam za siebie
Było smacznie! Haha! Dobra, nie to chciałam powiedzieć. Cieszę się, że mimo nie dbania o dietę w ogóle, nie przytyłam jeszcze więcej, a słyszałam, że ludzie jak się 'nie wyprowadzą z diety Gacy' to jojo jak ta lala. Po Gacy chciałam sama zejść poniżej 70, ale nie jest to najłatwiejsze, bacząc na to, że jestem leniwcem wszechczasów.
źródło
Powiem Wam jeszcze, że doszłam już jakiś czas temu do wniosku, że dieta Gacy bardzo przypomina mi tą Dukana. Kiedyś obie porównam jak chcecie.

Mimo tego, że nic tu nie pisałam jakiś czas to jestem na bieżąco z Waszymi blogami. GrubaBlondyno, Ty mój mistrzu odchudzania, weź mi kopa sprzedaj!! Nie negocjujmy, za darmo też wezmę! ;)