środa, 28 stycznia 2015

Kurs tańca Disco samba

Od dawna przymierzałam się do tego pomysłu, ale jak to mówią- do tanga trzeba dwojga, a Mąż mój od początku był sceptycznie do tego nastawiony. Sporo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniej szkoły i rodzaju tańca, który przypasowałby nam obojgu. Po nieprzyjemnych perypetiach ze szkołą tańca Riviera na Ursynowie, która nie poinformowała mnie o konieczności wpłaty zaliczki, po czym skreślili nas z listy, więc miesiąc oczekiwań na kurs jak psu ***, w końcu trafiłam na stronę szkoły tańca Rytm. Okazało się, że zajęcia odbywają się ok. kilometra od mojego bloku więc tym bardziej się cieszyłam. 

http://rytmdance.pl/
Taniec, na który nas zapisałam, to Disco samba, ale z sambą nie ma on nic wspólnego. Jest to taniec użytkowy, po kursie którego podobno będziemy umieli wpasować się w prawie każdy klimat imprezy. Jutro wybieramy się na zajęcia nr 2, co oznacza, że bardzo nam się spodobało i po pierwszych zajęciach chcieliśmy więcej. Oprócz pięciu par przyszło pięciu wolnych chłopaków i ani jedna wolna dziewczyna (przypomniała mi się scena z filmu "Zatańcz ze mną"). Także Drogie (wolne) Koleżanki, nie zwlekajcie, jeżeli szukacie chłopaka to bardzo możliwe, że odnajdziecie go na takim kursie. U nas żaden nie miał tego szczęścia, więc musieli zadowolić się patrzeniem, a jutro pewnie już nie przyjdą. 




*** Wpis nie jest wynikiem jakiejkolwiek współpracy.***

czwartek, 15 stycznia 2015

Aparatka #1 Początek

Zwykle mam tak, że jak o czymś pomyśle to zaraz to robię. Jak każda kobieta lubię spełniać swoje zachcianki. To jednak nie była zachcianka (nie?!), ale coś, nad czym zastanawiałam się kilka lat. Zawsze stały mi na drodze jakieś przeszkody: a to strzelająca szczęka, a to brak kasy. Jednak uparłam się i...stało się! Zostałam szczęśliwą posiadaczką aparatu na zęby!
Na początku zastanawiałam się, czy prostować zęby tam, gdzie je leczę. Jednak po dłuższym internetowym dochodzeniu okazało się, że tamtejsza pani "ortodontka" dopiero robi specjalizację z ortodoncji- amatorki nie chcę. Zupełnie przypadkiem, od znajomej mamy, dostałam namiary na lekarkę, która prostowała zęby jej syna. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że pani doktor ma gabinet dwie stacje metra ode mnie. Niezwłocznie umówiłam się na pierwsze konsultacje. Z doświadczenia wiem, że nie wypada pójść z pustymi rękoma, dlatego dzień później miałam w rękach pantomogram. 
Przed pierwszą wizytą nie mogłam powstrzymać się i nie poczytać opinii na jej temat. Okazało się, że w internecie jest ich całkiem dużo  i 98% okazało się być pozytywnymi. To jeszcze bardziej umocniło mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałam. Po pierwszej wizycie zostałam poproszona o zrobienie jeszcze dwóch zdjęć telerentgenogramicznych (-mowych?): pozycja przednia i boczna. 
Na drugiej wizycie zostały mi pobrane wyciski. Naprawdę nie wiem, czemu tak na to wszyscy narzekają, mi do gardła mi nie doszło.
Trzecia wizyta to przygotowany przez panią doktor plan leczenia. Wszystko pięknie ładnie, umówiłam się na czwartą wizytę- klejenie aparatu. Aaaaa!
Czwarta wizyta była dzisiaj- zostałam odrutowana. Jeszcze w poczekalnii zastanawiałam się, czy dobrze robię. Powiedzmy, że tak. Moją największą obawą było to, czy zza tego żelastwa będzie w ogóle widać moje zęby-serio. Na jutubie szukałam dziś informacji, czy zakładanie aparatu boli. Wszyscy kłamią- mnie bolało. Może dlatego, że od trzech miesięcy używałam pasty wybielającej, która bardzo uwrażliwiła moje zęby. Po kolei: najpierw piłowanie/polerowanie?/szlifowanie zębów z zewnątrz-bolało; potem wytrawiacz-spoko; natłuszczanie- luz; przyklejanie zamków- jako tako, na koniec wsadzenie separatorów-trochę gorzej. Strasznie uwierał mnie plastik, który "rozszerza poliki"-o zgrozo. Rach ciach, 40 minut i po krzyku. Pierwsze spojrzenie w lustro i... uśmiecham się szeroko- podoba mi się! Pomyślałam, że strasznie bym żałowała, jakbym założyła aparat kosmetyczny widząc jak wygląda ten (najtańszy aparat kosmetyczny w tym gabinecie 5000 zł- no sorry).

Podsumuję poniesione dotąd koszty, dla zainteresowanych. Oczywiście, jeżeli ktoś korzysta z NFZ to wyszłoby mu taniej.

Pantomogram, telerentgenogram x 2 = 240 zl
Pierwsze konsultacje = 100 zł
Drugie konsultacje, czyli wyciski= 100 zł
Trzecie konsultacje, czyli plan leczenia= 200 zł
Leczenie trzech zębów= 660 zł
Skaling, piaskowanie, pastowanie?= 250 zł
Czwarte konsultacje, czyli klejenie aparatu (góra+dół)= 2800 zł
                                                                                                    SUMA= 4350 zł

Hmm, mam wrażenie, że o czymś zapomniałam, nie ważne. Czuję się dobrze, o dziwo nie boli mnie jakoś specjalnie, trochę "ciągnie", ale nie aż tak, żebym musiała ratować się tabletkami przeciwbólowymi. 

Pamiętajcie, spełniamy swoje marzenia!



środa, 7 stycznia 2015

No i co z tym Nowym Rokiem?

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, Kochani!!
______________________________________________

Na blogach aż roi się od postanowień noworocznych, mi też ciężko jest ich uniknąć. Może to i głupie, bo zmiany można zacząć wprowadzać każdego dnia w roku, ale lepiej mi się żyje, jak sobie coś postanowie, tym bardziej, że w zeszłym roku udało mi się spełnić siakieś postanowienia. Wiem, że pewnie większość ludzi zapomina o nich w połowie stycznia, ale i tak uważam, że to fajna sprawa. Może jak sobie tu je zapiszę będzie mi łatwiej o nich pamiętać.

Na początek coś łatwego:
1. kupić sobie coś ładnego! (polecam każdemu takie postanowienie!)

Jeżeli chodzi o wyjazdy:
2. przynajmniej raz odwiedzić siostrę w Anglii
3. wakacje we Włoszech

Fit postanowienia:
4. oczywiście, że schudnąć!! Może 6 z przodu?
5. pić dużo wody i soków świeżo wyciskanych (tak, Mikołaj się spisał, sokowirówka codziennie w ruchu)

Inne:
6. raz na dwa tygodnie ugotować coś nowego (a przynajmniej raz w miesiącu ;))
7. raz na kwartał spędzić weekend w miejscu, gdzie jeszcze nie byłam 
... i jeszcze kilka takich, o których wiem tylko ja, nie będę mówić, żeby nie zapeszać ;)

Ostatnio dość mocno zakręciłam się na punkcie aplikacji SnapMovie, przez co jeszcze bardziej uzależniłam się od swojego smartfona. Filmiki, które tworzę wrzucam na jutuba. Jeżeli chcecie poznać mnie trochę z innej strony to zapraszam na swój kanał.


Ciekawa jestem, jak Wy to postrzegacie, postanowienia noworoczne to głupota czy jednak silny motywator do działania?

Buźki,
pumkaska