poniedziałek, 7 grudnia 2015

Cotam, jaktam - grudzień 2015

Nie wiedzieć czemu, blog mój zarósł pajęczyną tak gęstą, że nic przez nią nie widać. Ostatni raz pisałam do Was w sierpniu, niedługo po tym jak zostałam zwolniona z pracy. Niespiesznie poszukiwałam nowej, nie wysyłając życiorysu w odpowiedzi na każde nowe ogłoszenie 'a nóż widelec, może się uda'. W ciągu trzech miesięcy wypowiedzenia byłam tylko na dwóch rozmowach. Pierwszy telefon zadzwonił dość szybko, bo już w sierpniu. Dziwnym zbiegiem okoliczności, firma miała siedzibę trzy piętra wyżej w biurowcu, w którym wtedy pracowałam. Branża zupełnie nie związana z poprzednią, ale zakres obowiązków mi odpowiadał. Nie dostałam tej pracy, przy pytaniu w języku angielskim o hobby poległam, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie mam hobby, zresztą słowo hobby jest strasznie przereklamowane, czym jest hobby. Lubię robić wiele rzeczy, ale czy od razu muszę to nazywać hobby? Zresztą nieważne. Nie wyszło. Następną rozmowę miałam super, bardzo konkretny szef, rozmowa poszła tak, jakbym wcześniej znała pytania, więc byłam z niej bardzo zadowolona i szczerze przyznam, że liczyłam na to, że już od października zacznę nową pracę. Niestety, przeliczyłam się. Zadzwonił pan, z którym odbyłam rozmowę z informacją, że niestety nie ma dla mnie dobrych wieści, gdyż zdecydowali się zatrudnić panią z mniejszym doświadczeniem i mniejszymi umiejętnościami. Myślałam, że się przesłyszałam. Zawsze mi się wydawało, że po to organizuje się rekrutację, aby wybrać tę najlepszą osobę. Nie poszło, bardzo to przeżyłam i długo zajęło mi otrząśnięcie się z tych newsów. 
Z końcem października skończył się mój okres wypowiedzenia, a ja wylądowałam w domu pod kocem. Nie minęły dwa tygodnie, a dopadła mnie choroba. Na początku myślałam, że to zwykłe przeziębienie, ale pojawiła się wysoka temperatura, trzęsłam się jak podczas najbardziej srogiej zimy. Po czterech dniach wybrałam się do lekarza. Kazał mi leżeć tydzień, leżałam, a choroba nie mijała. Po paru kolejnych dniach ponownie wybrałam się do lekarza, gdyż kaszlałam i miałam często suchość w gardle, co skutecznie utrudniało mi zasypianie i budziło w środku nocy. Okazało się, że mam zapalenie oskrzeli i zaraz wychodzenia z domu przez kolejny tydzień, czyli tak naprawdę do najbliższej środy. W czwartek zadzwonił telefon, po bardzo długim milczeniu, zapraszano mnie na rozmowę, ale dopiero co byłam po wizycie u lekarza więc musiałam poprosić o przełożenie na ten tydzień. Dziś rano ponownie odezwał się telefon. Uprzejma pani zaprosiła mnie na rozmowę na jutro rano, nie mogłam odmówić, bo była to najlepsza oferta, na jaką wysłałam cv w ostatnich czterech miesiącach, pewnie dlatego stresuję się jak przed pierwszą randką, albo i gorzej. Jestem trochę postawiona pod ścianą, bo doskwiera mi brak pensji, mimo, że dostałam niemałą odprawę to i tak zwykle to co odłożyłam na oszczędnościowe to jak świętość nie do ruszenia więc żyję na garnuszku męża. Poza tym od trzech tygodni prawie nie wychodziłam z domu, nie spotykałam się ze znajomymi, co dodatkowo mnie dołuje. Nawet do głupiej biedronki czy lidla nie mogłam wyjść pobuszować w świątecznych ozdobach. Stresuję się jutrem, ale dam z siebie wszystko, bo na dzień dzisiejszy jest to spełnienie moich planów. Poza tym jest to branża, w której mam doświadczenie, co dodatkowo mnie motywuje. Także trzymajcie kciuki!
Jeżeli chodzi o moje odżywianie to jest ono niezbyt dobre, przez mały ruch przybrałam na wadze, co bardzo po mnie widać. W ostatnim czasie zauważyłam w tv występy Dominiki Gwit, która opowiada o efekcie jojo. Nie wspomina już tak ochoczo, że odchudzała się u Gacy. Powiem Wam, że nie chce mi się wierzyć w to, że sama zobaczyła "ooo jestem już przeraźliwie chuda, muszę trochę przytyć". Jeżeli ja bym tak bardzo schudła to byłabym z siebie dumna i nie przyjmowałabym do serca rad osób trzecich, żebym dała sobie spokój (co zresztą miało miejsce również w moim przypadku), bo już jestem bardzo chuda, a co dopiero sama bym tak sobie nie mówiła. Czy tylko ja uważam, że jest to głupie tłumaczenie? Ja już wiem, moja przyjaciółka też, wiele osób po diecie Gacy też, że aby utrzymać efekty po tej diecie trzeba naprawdę się bardzo pilnować, bo kilogramy bardzo szybko wrócą, niestety.  Mi kilogramy bardzo szybko wróciły, więc kolejny raz nie polecam diety Gacy krótkodystansowcom. Niestety, zaufałam niepotrzebnie sobie. Dużo lepiej szło mi jak byłam bardziej aktywna na blogu, łatwiej było mi się pilnować.
Jestem bardzo ciekawa, co słychać u Was!
Buziaki!