piątek, 13 stycznia 2017

Rodzina nam się powiększy

Witajcie Kochane,
długo się nie odzywałam, dużo się działo.
Pisałam sobie tego posta od 3 miesięcy, ale dopiero dzisiaj postanowiłam go ujawnić. A ma to całkiem spory związek z tematem. Jak się już domyślacie - spodziewamy się z mężem dziecka.
Wpis ten tworzyłam głównie z myślą o tym, żeby gdzieś na stałe przechować notatki z kalendarza.

31 października 2016 
Zaczęły mi się dziwne, delikatne bóle podbrzusza, dokładnie jak przed okresem. Od pierwszego dnia ostatniej miesiączki minęło 30 dni. Więc nie było w tej sytuacji nic dziwnego.

3 listopada 2016
Teoretycznie wczoraj powinnam dostać okres, ale nie. Zrobiłam rano test. Wyszedł negatywny. Pomyślałam: ok, pewnie jak zwykle będę miała obsuwę.

9 listopada 2016
Cały czas mam te krótkie skurcze, kilka w ciągu dnia. Okresu dalej nie ma. Zaczynam się niepokoić, ale nie wariuję. Po prostu idę do Rossmana po kolejny test.

10 listopada 2016
Nerwowo budzę się o 6 rano,lecę do łazienka, robię test. Dwie kreski. Pobiegłam obudzić męża, popłakałam się. Nie wierzyłam, że od razu "kliknęło".

11 listopada 2016
Obudziłam się z okropnym katarem i stanem podgorączkowym. Myślę, nie jest dobrze. Łapię za telefon, umawiam się przez aplikację do najbliższego lekarza na jutro rano.

12 listopada 2016
Przepadła mi rezerwacja na Pitbulla. Sobota, godzina 13, czekałam już na wizytę u lekarza. Z racji podejrzeń (bo przecież test nie daje 100% pewności) informuję lekarza o tej ewentualności. Przepisał mi Otrivin (teoretycznie nie można go używać w ciąży, praktycznie nie stwierdzono przypadków powikłań, max 3 dni), Flexsin/Irigasin do płukania nosa i zatok oraz Buderhin (wygląda jak Otrivin, ale nos po nim nie boli - na receptę), witaminę B6 na nudności i mielony len do picia, na uspokojenie podrażnionego przełyku.

Najwyższa temperatura sięgnęła 37,9 st. W niedzielę mi przeszła więc w poniedziałek byłam już w pracy.

17 listopada 2016
Poszłam na kontrolną wizytę do internisty. W zeszłym roku takie niby nic przerodziło mi się w zapalenie oskrzeli, które musiałam leczyć antybiotykiem. Wolałam dmuchać na zimne.
Tego samego dnia miałam też pierwszą wizytę u swojej ginekolożki. Stwierdziła bardzo wczesną ciążę - pęcherzyk jest, brak zawartości.

20 listopada 2016
Mniej więcej do tego dnia miałam wspomniane na początku regularne bóle w podbrzuszu. To nic innego jak rozciągająca się macica. Pojedyncze pojawiają się cały czas.

29 listopada 2016
Dzisiaj miałam swoje drugie USG. Bardzo miły i profesjonalny Pan doktor pokazał mi na monitorze malucha. Stwierdził rozmiar 16 mm na 8 tydzień i 1 dzień. Pokazał mi głowę, tułów i bijące 163 razy na minutę serce. Moje niedowierzanie nie miało końca.

Po USG przeszłam do drugiego pokoju na wizytę do swojej ginekolożki. Założyła mi książeczkę ciąży a także rozpisała mi kalendarz na najbliższy miesiąc. Dzięki temu, że mam obszerny pakiet, zleciła mi zrobienie wszelakich badań z krwi, m.in. przeciwciała na toksoplazmozę, różyczkę i coś, czego nazwy nie mogę sobie przypomnieć.

30 listopada 2016
Oddałam krew do badania.

1 grudnia 2016
Ciapa ze mnie. Zapomniałam wczoraj przy okazji pobierania krwi przynieść pojemnik z moczem. Na szczęście mąż się pofatygował.

2 grudnia 2016
Kolejna wizyta u ginekolożki już z wynikami badań krwi i moczu. Okazało się, że nie jestem odporna na toksoplazmozę i muszę unikać odchodów kotów. Na szczęście nikt w moim otoczeniu nie posiada kota. Wyniki krwi ok, hematokryt poniżej normy o 1% (mam się nie przejmować), neurocyty 0,3% powyżej normy (też mam się nie przejmować), hemoglobina na granicy. Dokrotka zaleciła mi brać Femibion 1 trymestr, witaminę D3 (Vitrum D3) oraz żelazo (Tardyferon, na receptę). Mocz ok.

27 grudnia 2016
Dzisiaj miałam USG 11-14 tc. U mnie jest to przełom 12 i 13 tygodnia.
Maluszek ma 52 mm. Jest to 12 tydzień 3 dzień. Jak zobaczyłam przegrodę nosową, a lekarz podał pomiary przezierności karkowej NT 14 mm, największy pomiar 16 mm, to odetchnęłam z ulgą. Łzy same mi poleciały.
Mój mąż zaczął zadawać pytania jeszcze zanim lekarz się dokładnie przyjrzał. Taki już jest niecierpliwy. Lekarz dokładnie nam wszystko omówił, pokazał mózg, serce, rączki, nóżki. Na płeć jeszcze za wcześnie. Dowiemy się prawdopodobnie na USG połówkowym, za około 2 miesiące.
 Po USG udałam się na test PAPPA, co oznacza tyle, że oddałam krew do zbadania. Na wyniki mamy czekać ok. 2 tygodni.
USG w połączeniu z testem PAPPA daje 95% pewności, że dziecko jest zdrowe, jeżeli tak wskażą wyniki.
Dodatkowo udałam się do Instytutu Hematologii w Warszawie (daleko nie miałam, jakieś 300 m). Prowadzą oni aktualnie program dla kobiet w ciąży do 20 tygodnia w celu zbadania, czy nie występuje konflikt płytkowy. Więcej możecie poczytać o tym TU

29 grudnia 2016
Byłam na wizycie u ginekolożki. Zrobiła mi cytologię. Na wyniki czekać będę do 3 tygodni.
Zaczęłam brać Femibion 2 trymestr.

 Gdyby nie brak miesiączki to pewnie nie zorientowałabym się, że jestem w ciąży (może co najwyżej dziwiłoby mnie tak częste oddawanie morzu). Farciara ze mnie. Niestety, niektóre koleżanki bardzo źle znoszą ciążę, czego bardzo im współczuję. 

7 listopada 2017 
Dostałam informację, że test PAPPA wyszedł prawidłowo. Dokładne wyniki dostanę 11 stycznia przy okazji wizyty u mojej ginekolożki.

11 listopada 2017
Wczoraj oddałam krew do badania, dzisiaj mocz, bo oczywiście coś mi się pomieszało.
Miałam też wizytę kontrolną u ginekolożki. Krew ok, mocz ok. Pappa wyszedł następująco: trisomia 21 1:621 (skorygowane 1:7558), trisomia 18 1:1429 (skorygowane 1:<20000), trisomia 13 1:4505 (skorygowane 1:<20000). Mówią, że to wyniki prawidłowe.

13 stycznia 2017
Leci nam już 15 tc. Dzisiaj znowu zawitałam do lekarza, tym razem internisty. Od kilku dni miałam objawy łagodnego przeziębienia, co w ogóle mi nie przeszkadzało. Do dziś rana, kiedy po wstaniu z łóżka zaczęłam tak kasłać, że aż zaczęła mnie boleć klatka piersiowa. Rzutem na taśmę umówiłam się do lekarza a 2 godziny później już czekałam pod gabinetem. Diagnoza: wirus. Zalecenia: grzać się w domu. Wróciłam do domu i cieszę się urokami siedzenia w ciszy pod kocem.


Powiem Wam szczerze, że jak dowiedziałam się o ciąży to byłam w szoku, pozytywnym, ale niedowierzałam. Przede wszystkim dlatego, że "udało nam się od razu". Wokół mnie jest kilka kobiet, które niestety mają problem z zajściem. Nie wiem, z czego to wynika, ale wszystkie łączy fakt, że przyjmowały hormony w formie tabletek antykoncepcyjnych. Ja nigdy ich nie brałam i tu widzę powód naszego małego sukcesu, bo ani nie jem przesadnie zdrowo, ani nie uprawiam żadnego sportu. Jestem normalną dziewczyną z nadwagą, która nigdy nie miała większych problemów zdrowotnych, raz na ruski rok, ba, raz na parę lat przyjmowałam antybiotyki. Może coś w tym jest.

Pozdrawiam Was cieplutko i mam nadzieję, że będę tu teraz zaglądać częściej. Na pewno niedługo pojawi się post o moich zębach przed i po noszeniu aparatu. Szczęśliwie zamknęłam ten etap.